28 Obserwatorzy
30 Obserwuję
dariuszkarbowiak1

Moje książki

Uwielbiam czytać, czasem piszę

Teraz czytam

Muzeum ciszy
Yōko Ogawa, Anna Horikoshi
Przeczytane:: 30/296 stron
Walka o Hiszpanię 1936-1939
Antony Beevor
Przeczytane:: 96/688 stron

Małżeństwo we troje

Małżeństwo we troje - Éric-Emmanuel Schmitt Sięgając po zbiór opowiadań Schmitt’a wiedziałem że spotka mnie olbrzymia ilość empatii, która skłoni do refleksji. Sam autor pisze o sobie „Winorośl beaujolais, gdyby nawet marzyła o tym, by dać z siebie burgunda czy Bordeaux, może dać jedynie wino beaujolais”. I nich tak właśnie zostanie, podobnie jak sięgamy na półkę z winami rozpoznajemy szczep, rocznik i farmę, wybierając te które nam smakuje. Schmitt „smakuje” zawsze tak samo. Pobudzi do refleksji wraz ze spływająca łzą. Czytelnik – w każdym razie ja tak mam – utożsamia się z bohaterami i zastanawia się; jak ja bym się zachował na miejscu Séverine i Benjamina czy Alby. To ciężkie wybory i obym mógł zmierzyć się z nimi, tylko w wersji teoretycznej. Na szczególną uwagę zasługuje opowiadanie „Pies”. Posiłkując się słowem od autora, pozwolę znowu sobie zacytować fragment: „Gdy do nich mówię (autorowi towarzyszą trzy psiaki rasy shibu inu), zwracam się do dusz obdarzonych inteligencją, wrażliwością, uczuciami i pamięcią. Jestem daleki od tego, aby traktować je jak zabawki, podchodzę do nich jak do ludzi, do ludzi których kocham i którzy mnie uwielbiają. Chociaż niektórzy patrzą z potępieniem na to, co robię, wciąż troszczę się o to, aby moi przyjaciele byli szczęśliwi. Czy nie powiedziałem że ich kocham?”. Tak właśnie podchodzę do swojego jamniczka, a to w pewnym stopniu zbliża duchowo mnie z autorem. Zawsze jestem zdania, że pies nas uczłowiecza. Człowieczeństwa możemy uczyć się od naszego psiaka. Warto odpocząć pry lekturze „Małżeństwo we troje” – Polecam. Ci którzy znają autora się nie zawiodą a ci którzy nie mieli okazji jeszcze skosztować z pewnością polubią