28 Obserwatorzy
30 Obserwuję
dariuszkarbowiak1

Moje książki

Uwielbiam czytać, czasem piszę

Teraz czytam

Zugzwang
Ronan Bennett
Walka o Hiszpanię 1936-1939
Antony Beevor
Przeczytane:: 156/688 stron

Ziarenka nieprawdy

Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski

Nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem kryminałów. Czytam jednak jak ktoś coś sensownego poleci. Niestety każdy kryminał porównuję do trylogii „Millennium” S. Larssona lub do „Zaginionej ewangelii” I. Wallace, może to i wysoka półka jak powiedział to mój przyjaciel. No cóż dlaczego mam porównywać do czegoś słabszego?
Dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki Ilony Z. mogłem przeczytać przygody Teodora Szackiego w Sandomierzu. Parę uwag które mi się nasunęły. Autor zakochany w Sandomierzu – wolno mu, ale dlaczego porównuje z Kazimierzem Dolnym? Starając się obniżyć urok tego ostatniego, uwielbiam Kazimierz Dolny, mam z tym miasteczkiem związanych wiele wspaniałych wspomnień. Ale niech tam, jednemu przecież podoba się córka innemu teściowa, a świat dlatego jest piękny bo ludzie są tak różni.
Niestety jednak jak T. Szacki mógł nie znać znaku rodła. Szacki jest mniej więcej w moim wieku około stary program do nauczania historii duży nacisk kładł na Związek Polaków w Niemczech. Nie pamiętał lekcji ze szkoły średniej? Aby dostać się na studia prawnicze musiał raczej ukończyć Liceum Ogólnokształcące a nie jakieś Liceum Zawodowe, gdzie program historii był trochę okrojony. Nawet gdyby to musiał dostać się na studia prawnicze, na których egzamin wstępny był z historii i to raczej prace jak i egzamin ustny musiało się zdać lepiej niż na studia z historii powiedzmy na WSP. Rozumiem, że młodszy ode mnie autor przygód prokuratora Teodora uczył się już według nowych programów nauczania, w których wiele faktów zostało pominiętych. Pan Miłoszewski pisał maturę chyba w latach 90-tych (w każdym razie tak mi wynika z jego wieku).
Dobra zapomniał o rodle, albo specjalnie stworzył fakt zapomnienia aby dopisać historię powstania znaku Polaków na obczyźnie – wspomina o tym „za pomyłki i celowe przeinaczenia w sferze faktów i topografii odpowiadam ja” [w Od autora] Jednakże nazwanie Jacka Danielsa Burbonem to już dużego formatu przegięcie, wprawdzie oba trunki tj. Burbon i JD produkowane są w bardzo podobny sposób, ale filtrowanie Jacka przez warstwę węgla klonowego tworzy osobną kategorię – Tennessee whiskey. Dla miłośników i smakoszy JD to istotna różnica. Autor mógł napisać że pije Jacka Danielsa, Jacusia, szóstego członka Rolling Stonesów (którzy wprawdzie grali w kwintecie, ale zawsze jeździł z nimi JD :) )
Ale czepiam się, całość czyta się dobrze, choć bez rewelacji jak na okrzyczany kryminał. Gniewu nie będę czytał poczekam na film. Choć postać Szackiego jest ciekawie przedstawiona. Dla mnie jednak bez entuzjazmu, wiele takich postaci spotkałem na kartkach innych książek.