28 Obserwatorzy
30 Obserwuję
dariuszkarbowiak1

Moje książki

Uwielbiam czytać, czasem piszę

Teraz czytam

Zugzwang
Ronan Bennett
Przeczytane:: 26/356 stron
Walka o Hiszpanię 1936-1939
Antony Beevor
Przeczytane:: 156/688 stron

Władca Barcelony

Władca Barcelony - Chufo Llorens Książka zaczyna się atakiem maruderów normandzkich na gospodarstwo kowala, mord gwałt i rabunek. Jednakże później jest niezmiernie spokojnie, raczej intrygi wokół głównego bohatera Martíego. Dla mnie książka mogłaby dziać się w dowolnym mieście, nie wiem dlaczego właśnie w Barcelonie. Niewiele tu - poza postaciami historycznymi - średniowiecznej Barcelony. Zresztą autor sam pisze w rozdziale "Od autora", że dość swobodnie porusza się po faktach historycznych. Powieść przecież ma swoje prawa. Jednakże autorowi trafił się mały wypadek s. 121 " (rozmowa Gilberta d'Estuc z Almodis późniejszą hrabina Barcelony - Macie całe lato, aby wykonać tę część planu, która na was przypada> Gdybyście nie zdążyli, musicie mnie zawiadomić, abym mógł opóźnić inne przygotowania. Wszystko musi działać jak w zegarku." Zdaję sobie sprawę, że Barcelona jest miejscem magicznym, ale przytoczony fragment rozmowy ma miejsc w Tuluzie w maju 1052 roku. Natomiast podręczniki podają, że pierwsze zegary mechaniczne (bo chyba o takim mechanizmie mówi Gilbert, bo co ma grać np w zegarze świecowym, czy wodnym) pojawiają się w XIV wieku, w 1364 pojawia się pierwszy szczegółowy opisu mechanizmu zegarowego autorstwa Giovanni de Dondi. Więc jak niemal o trzysta lat wcześniej ktoś miałby się odwoływać to idealnej synchronizacji działań. W Innym miejscu s. 260 Niewidoma Florinda (raczej niedowidząca) sporządza napoje miłosne w których pojawiają się m.in. gałka muszkatołowa i goździki. podręczniki podają że te przyprawy pojawiają się w Europie w okresie wypraw krzyżowych (początek 1091 rok), choćby nawet Florinda była bardzo obrotnym kupce, to raczej mało prawdopodobne aby mieszkała w jakiejś tawernie poza murami miasta niemal jak nędzarka, tym bardziej że do jednego z flakoników dodaje szafran - - przyprawę porównywalna ze złotem, która podobnie pojawia się w okresie wypraw krzyżowych. z 200 pręcików kwiatu powstaje gram tej przyprawy, więc wydaje mi sie to mało prawdopodobne - ale to przecież powieść. Postacie które pojawiają się w powieści są dość papierowe, akcje dają się przewidzieć z finałem włącznie. Oczywiście biedny w dzieciństwie Martí odziedzicza fortunę po zmarłym ojcu, który miał dwóch przyjaciół którzy pomagają rozkręcić interes sierocie. Mamy też czarny charakter w postaci Bernata Montcusiego, który jest tak nędzna kreaturą, że człowiek czyta powieść tylko dla tego aby dowiedzieć się jak skończy. Dziwi mnie jednak że w Średniowieczu, postać wpływowa na dworze prawie rok nie pojawia się w kościele i nikt tego nie zauważa oprócz księdza wszędobylskiego Llobeta. Dziwnie też są wyzwolone i bardzo samodzielne kobiety zachowują się niemal tak jakby były protoplastkami Emily Davison - sufrażystki z XIX wieku. Jednakże mamy wątek miłosny, a w zasadzie dwa wątki jeden szczęśliwy drugi nie, książkę czyta się przyjemnie i wydanie jest na tyle dobre z czytelnym drukiem dlatego ogólnie "może być".